przerobić? Czy Milla celowo się nią bawi?

417

- Nie śpię - wybełkotała z trudem. - Mała drzemka.
- Uśmiecham się czasem - odparł, jakby zdziwiony, że tak ją to
ogrzewały przemarznięte ciało kobiety Woda spływała z jej ubrania i
kobiecemu doprowadzać się do porządku: odgarniać kosmyki włosów
niego najwłaściwszym miejscem. Starała się nie myśleć, po prostu
spożywcze na stół.
pod deskę rozdzielczą. Cieszyła się, że Diaz jest uzbrojony, żałowała,
swojej stronie.
przez dwadzieścia lat i w ogóle jej nie znałem. Myślę, że chodziło o
- James Alejandro Xavier Diaz. To pełna amerykańska wersja.
bardziej o własne życie. Czyżby Diaz skruszył jakąś kość, po prostu
nimi rozmawiać, podniósł Maksa tak pewnie, jakby robił to setki razy.
Edge kolejny raz złapała się na tym, że mówi o Rossie i Julii, i
okolicy Najlepiej czuł się w nocy, jak drapieżniki. Od czasu, gdy jako

Zapadła cisza, a panujące między nimi napięcie stało się nie do zniesienia. Dawno już minęła pora rozpoczę¬cia kolacji, lecz do salonu nikt nie wchodził. Dominik czekał za zamkniętymi drzwiami, przyklejając do nich ucho, co oczywiście było poniżej godności głównego kamerdynera - ale czego się nie robi dla dobra sprawy? Za nic w świecie nie wszedłby teraz do środka i nie przerwałby rozmowy.

- Zaledwie piętnaście minut temu nic pani nie wie¬działa o jego istnieniu - przypomniał chłodno. - Nie ma żadnego powodu, dla którego mogłoby pani zależeć na tym dziecku.
Mały Książę uśmiechnął się i znowu delikatnieją pocałował. Odwzajemniła najpiękniej, jak umiała...
Tammy spojrzała na niego takim wzrokiem, jakby po¬stradał zmysły.
przestając być dla ciebie kwiatem...
Nagle przypomniał się jej werset z Szekspira: I tak mam odejść bez zaspokojenia?
Przygotowania do podróży nie trwały długo. Po starannym wyczyszczeniu wulkanów i sprzątnięciu reszty planety
- Słucham?
rzeczy?
- Tak, ty to wiedziałaś od pierwszej chwili. I oddałaś mi go, żebym i ja mógł poczuć, czym jest miłość i praw¬dziwe szczęście. Tammy, jestem teraz innym człowiekiem. Henry mnie wyleczył. Ty mnie wyleczyłaś, ofiarowując mi taki dar. Ale ja wciąż nie znałem jego wartości. Myślałem, że zrobiłaś tylko to, na czym i mnie zależało, czyli uwolniłaś się od odpowiedzialności. - Nagle jego twarz rozjaśniła się niezwykłym uśmiechem. - A potem Henry zrobił pierwszy samodzielny krok.
- Wszystko jedno, co jej naopowiadała! Czemu Lara ani razu nie sprawdziła, co się dzieje z dzieckiem? Jaka z niej matka?
- Skoro jutro wyjeżdżasz, a Henry chce pobyć z tobą, to do rana ty się nim zaopiekujesz. Ja potrzebuję się wyspać. Pani Burchett, proszę na słówko - Chwyciła ochmistrzynię
- Niestety, według prawa następca tronu musi zjawić się w kraju w ciągu czterdziestu dni od śmierci panującego. Termin minie w piątek.
Ochmistrzyni spojrzała na nią z przerażeniem.
- On nie był dziwnym dorosłym, był prawdziwym dorosłym - powiedział Mały Książę z głębokim przekonaniem.

©2019 www.ta-minister.warszawa.pl - Split Template by One Page Love